Od przeciętnego komentatora z netu nie wymagam niczego, ale
posłowie, tj. elita, na utrzymanie której, pod przymusem co prawda,
ale zawsze, łożę, mogliby się w czymkolwiek orientować.
Niestety, ignorancja tzw. elity w sprawach
małoruskich/rusińskich/ukraińskich ma w Polsce wielowiekową
historię. Cofam się do czasów Wielkiej Emigracji. Po klęsce
powstania listopadowego pojawia się wśród emigrantów koncepcja
mesjanistyczna w wersjach, bywało, zupełnie odjechanych, jak u
Towiańskiego. Cierpienia Polski miały czynić z Polaków naród
predestynowany do duchowego odrodzenia Europy, etc. Te cierpienia to
rozbiór opartego na niewolniczej pracy chłopa państwa i (w
momencie upadku powstania) niespełna 40 lat istnienia państwa w
formie mniej lub bardziej autonomicznej (Księstwo Warszawskie,
Królestwo Polskie). Ok, z okazji dyskusji o akcji Wisła
postanowiłem rozegrać mecz Polska-Ukraina na klęski i tragedie.
Ukraińcy biją nas na głowę.
123 lata niewoli vs niewoli siedem wieków – od najazdu Tatarów do
1991 roku. Przegrane powstania: Kościuszki, listopadowe i styczniowe
vs przegrane powstania Kosińskiego, Nalewajki, Fedorowicza, Sulimy,
Pawluka, Ostranicy, Chmielnickiego, Paleja i zdławiona hajdamaczyzna
na dokładkę.
Ha, dumamy teraz, że przynajmniej w bęckach wziętych od komunistów
weźmiemy nad rezunami górę? Nic z tego. Trzy do siedmiu milionów
ofiar wielkiego głodu w Ukrainie sprawia, że na trzeźwo trzeba
przyznać, że mesjanistycznej korby powinni byli w zasadzie dostać
Ukraińcy, i to już około XV wieku. A nie dostali. Dziwny naród.


