czwartek, 19 kwietnia 2012

Za granicami wiersza

Ze wszystkiego, co niesie zbliżająca się trzydziecha (brzmi groźnie, nie?) najgorsze jest osłabienie zdolności do zachwytu. Dajmy na to, jak miałem 15 lat zachwyt był moim stanem naturalnym. A teraz zdarza się rzadziej. Ale za to jak już przyjdzie, to zmiłuj się Trygławie, tak mocno wali w czerep. Gdy Franek daje Hani ostatnią czekoladkę ze święocnki, żeby nie płakała. Albo przy takich (ultrarzadkich) nagraniach jak to.

środa, 18 kwietnia 2012

1%

Późno, ale dopiero teraz dostałem mail od Radka Wiśniewskiego ze Stowarzyszenia Zywych Poetów z Brzegu. Brzmi on
Szanowni Państwo,

małe miasto, wielkie sprawy. Nie budujemy wprawdzie klinki, nie prowadzimy schroniska dla zwierząt ale robimy inne rzeczy, także potrzebne. Zajmujemy się literaturą i kulturą w wymiarze lokalnym i ogólnopolskim. Jesteśmy pewnie jedną z 20 może 30 oficyn wydawniczych próbójących wprowadzać poezję do normalnego obiegu księgarskiego. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle. Środki z 1% w tym roku przeznaczymy na opłacenie naszego lokalu, w związku z tym że dostaliśmy podwyżkę 200% na m.kw., odtworzenie strony internetowej i być może wystarczy na dofinansowanie 1-2 książek. W zeszłym roku wydaliśmy 4 książki, jedna z naszych autorek - Joanna Borzęcka dostała nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny za najlepszy debiut roku, więc wydaje się, że wydajemy rzeczy na poziomie. W tym roku mamy już środki na 2 numery "Red."-a i 3-4 kolejne książki. 

Pozdrawiam i dziękuję za wpsarcie

Radosław Wiśniewski


KRS: 0000061908


Na swoim blogu Radek stawia tezę, że instytucje m.in. kultury powinny mieć odpisy oddzielnie od instytucji charytatywnych. Byłoby to sensowne, bo szpitale będą zawsze ważniejsze od książek, a operacje od wierszy. 1% dla organizacji charytatywnych, 0,3% dla instytucji kultury, 0,3% dla związku wyznaniowego, jakaś część dla partii politycznej, etc - i byłoby sensownie. W ogóle podatki powinny być celowe, sami decydowalibyśmy co chcemy mieć za nasze pieniądze. 



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Dzienniki?

Czy to w Dziennikach Stachury Stachura pisze o podjęciu decyzji, że zacznie pisać piosenki zamiast wierszy? Dawno, dawno temu czytałem, zapamiętałem, a zapomniałem, gdzie. Zapamiętałem, bo po pierwsze, w wypadku Stachury byłą to decyzja heroiczna (kto słyszał oryginalne nagrania, ten przyzna rację). A po drugie, pokazuje myślenie Stachury przede wszystkim o czytelniku, to, że w nadawaniu liczy się dla niego bardziej odbiorca niż forma komunikatu czy sam nadawca. Ważna rzecz. I chyba rzadka.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Kędzierzyn. Dziennik wyprawy.

W Kędzierzynie-Koźlu byłem, trafiłęm na ślady ciemnych interesów radia Studnia i, niestety, mojego kolegi ze studia, z którym ramię w ramię, mikrofon w mikrofon wykuwamy nową, lepszą jakość folku.

 Delikutasy mięsne, do których kolega się nie przyznaje.
 Knajpa, z której utrzymuje się w tajemnicy przed światem i Urzędem Skarbowym radio Studnia. Skandaliczny jest fakt, że na haso wszystko jest folkiem nie dają darmowego miodu pitnego.
 Szedłem dalej. wiedziałem, że coś tu śmierdzii wszystko było jasne. Jarek i ojczym Pro milczą o swoich interesach, bo na wszystkim trzyma łapę mafia z Koźla. Jak widać po kroju liter, albo bandyci-kaligrafowie, albo trzecia klasa podstawówki trzęsie całą dzielnicą.
 Bo tak to jest ze wszystkim, jak z rynkiem w Koźlu. To widok z biblioteki na tę stronę, na którą nikt nie patrzy, a któa jest fajna i folkowa - biały maluch, bazarek i Cyganie. 0% eurokostki, picu i ściemy.
A ten mural na dworcu zachwycił mnie już trzy lata temu. Od piastowskiego wojownika, po peerelowskiego robotnika. Brakuje mi tylko neandertalczyka, któy też zapewne był na tamtych ziemiach Słowianinem i poddanym Piasta.

sobota, 14 kwietnia 2012

Wiatraki, znowu

Odbiorę chleb Maglowi Kolbuszowskiemu, ale mię korci. Sorry Magiel. Michał Karkut na swoim blogu przekonuje, że wiatraki należy postawić w trosce o środowisko. No ok, oficjalne stanowisko Greenpeace rzeczywiście jest w tej sprawie pozytywne,. ale na Greenpeace świat ekologiczny się nie kończy.

,,Opinia publiczna i inwestorzy zdali sobie sprawę, że energia z wiatru była tylko podatkowym przekrętem. Takiego zdania jest Ben Lieberman, starszy analityk polityki energii i ochrony środowiska w Heritage Foundation, który dziwi się dlaczego energia z wiatru jest tak wysoko dotowana. „Była to bańka mydlana, która pękła wraz z końcem rządowych dotacji” – skomentował sprawę. „To nie wiatr napędza turbiny wiatrowe, ale dotacje. Turbiny staną, gdy zabraknie pieniędzy” – zauważył Don Surber felietonista  „Charleston Daily Mail”. ''


źródło: portal ekologia.pl

– Wiatraki to miliony euro zainwestowane. Jeden wiatrak aktualnie kosztuje milion euro, więc pomyśl ile jest w stanie zapłacić firma, promotor za pozytywną opinię itd. Większość polskich ornitologów sprzedała się, za sumkę 100 000 zł, za pozytywną opinię. Były tez większe sumy i tylko ludzie, którzy naprawdę są ekologami i nie sprzedają się, mogą coś zrobić w tym temacie, inaczej będziemy mieli bieliki i inne ptaki przemielone za zgoda polskiego ministerstwa i polskich "ornitologów". Niestety kaska zawraca głowę.


rozmowa z ornitologiem zajmującym się ochroną ptaków na farmach wiatrowych


,,Ich wpływ na środowisko to nie tylko śmierć ptaków, które w nocy rozbijają się o ogromne maszty. Farmy zajmują ogromną powierzchnię, która jest przestrzenią życiową dla ptaków. Niektóre płochliwe gatunki omijają takie miejsca, tracąc lęgowiska i żerowiska. Szczególnie niebezpieczne jest lokalizowanie farm wiatrowych na trasach migracyjnych ptaków, w pobliżu dużych ich noclegowisk lub żerowisk oraz w miejscach, gdzie występuje szczególnie dużo gatunków o podwyższonym ryzyku kolizji z turbinami, np. ptaków drapieżnych czy bocianów białych.''


Przemysław Wylegała, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra

Jak widać, nie taki wiatrak ekologiczny, jak go malują.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Lans lAnS, LANS

Byłem na próbie Kocirby. Jarek dał mi porzępolić na swojej wypaśnej basetli z rozetą karpacką na podryfku, Teresa dała mi porzępolić do swojej muzy. Jednym słowem, od jutra proszę się do mnie zwracać per ,,Wasza zajebistość''.

Światowa akcja dokarmiania poetów.

Przechodniu, jeśli kiedykolwiek spotkasz w wypaśnym intercity człowieka, który nożem ogrodniczym robi sobie kanapki z chleba wczorajszego z pasztetem z Aro, wiedz, że to poeta czytający za zwrot kosztów przejazdu.
Bądź człowiekiem i nie krzyw się, nawet jeśli pasztet jest z czosnkiem.