środa, 11 kwietnia 2018

Jak zepsuć sobie dzieciństwo

Moją skrzynkę mailową zapchały pytania od czytelników o to, co zrobić, gdy mimo iż Martin Heidegger był nazistą życie jednak okazuje się byciem ku śmierci?

Ależ z was cielysie mokre. Przecież nic prostszego w takiej sytuacji, jak zepsuć sobie dzieciństwo.

Należy stanąć w postawie luźnej, wyprostowanej, przed lustrem i po lekkiej rozgrzewce (wolne krążenia barków, potem ramion, potem nadgarstwków, potem bioder, a potem, he, he, zatrzymanie krążenia, znaczy rozgrzewkę kończymy) zadajemy sobie pytane:

- A co jeśli gumy Turbo nie były fajnymi rakotwóczymi słodyczami z czadowymi zdjęciami superanckich samochodów tylko narędziem mającym nas skłonić do zinternalizowania norm kultury opartej na ostetntacyjnej konsupmcji i kompensowaniu braku jej możliwości konsumpcją nieostetntacyjną?


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Jak przegrać życie - dla średniozaawansowanych.

Dwutygodnik wydał numer poświęcony porażce. O porażce mówią w nim ludzie, którzy odnieśli sukces, mówiąc o porażce. Prawdziwymi ekspertami od porażki powinni być poeci. Zresztą to, że w debacie na temat przegrywu nikt nie pyta poetów świadczy tylko o tym, że to oni są najlepszymi ekspertami od przegrywu.

Mam 33 lata.

Około połowy życia utopiłem w branży, w której porażka jest stanem naturalnym.

Jedyną marką, której mógłbym być ambasadorem, jest Solpadeina.

Nie wiem, czy można było przegrać to życie fajniej.


wtorek, 3 kwietnia 2018

Maciek Woźniak i czego mu zazdroszczę

Maciek Woźniak wydał książkę Obywatelstwo podwójnego kraju. A w tej książce umieścił wiersz W sprawie naszej pogody.

A w tym wierszu przepiękną, genialną frazę.

Jeśli otworzyć serce/wystarczająco szeroko, żeby przez nie wyjść,/świat będzie mógł wejść tam, gdzie jego miejsce.

wtorek, 27 marca 2018

Jak żyć, będąc piłkarzem

No więc to jest tak, że kopiesz tę piłkę od małego, że zbierasz piłkarzy, że wieszasz w pokoju. A potem jesteś w jakiejś szkółce pilkarskiej, a może cię tylko pierwszego wybierają do składów na wuefie, a potem tłuczes się po boiskach jakiejś piątej ligi, potem czwartej i wszystko idzie dobrze aż tu nagle okazuje się, że na kursie kolizyjnym jest trzydziestka, dla piłkarza emerytalna.  I już ani kierownicą odbić, ani dać po hamulacah, jedziesz jak dziewczyny z TaTu, 200 na godzinę pod prąd. I wiesz już, że poza tę szatnię czwartoligowej drużyny wyjdziesz tylko na boisko tej samej właśnie czwartoligowej drużyny, że to jest, zasadniczo koniec, pułap, że nawet jeśli  gdzieś była ta tajemna ścieżka złota, ten zakręt jakiś ukryty, przeście podziemne do orzełka na koszulce, do lig tych prawdziwych, tych które się ogląda i kórymi się żyje naprawdę, to nie wiesz, gdzie była ani czy była, a nawet, gdybyś wiedział, to już go w nią nie skręcisz, jest za siódmą górą, za siódmą rzeką.

I mimo to wstajesz, poprawiasz nagolenniki, i wychodzisz.

Nie wiem, czy jest większa siła. Nie w tej galaktyce, nie w tej lidze.

czwartek, 22 marca 2018

Z czego składa się życie

Przełożyłem wiersz o tym, z czego składa się życie. Można go przeczytać TUTEJ

W komentarach można przybić piąteczkę mnie albo autorce, ja przekażę.

poniedziałek, 12 marca 2018

Jak wypromować książkę na Podkarpaciu, czyli jak wygląda sukces

Pamiętacie, jak ogłaszałem tutej zbiórkę na książkę m.in. Korobczuka, którą byłem przetłumaczyłem? No to już mówię, jak z tym było. Otóż, osiągnęliśmy sukces. Jest to jednakowoż sukces w wersji polskiej, czyli połowiczny i nie wiadomo, czy gdzieś nas zaprowadzi. 

Więc: książki niedługo trafią do drukarni. W jednej z następnych notek będą fajerwerki i podziękowania, bo to naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Ale nie czas jeszcze na fety. Imprea z Ewokami po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci dopiero się szykuje. My na razie jeszcze jesteśmy na etapie tłuczenia kamieniami o potężne nogi maszyn bojowych Imperium. 

Tak więc: jest za co książki wydać. Ale trzeba je jeszcze wypromować. Mediałorkerze, bibliotekarzu, blogerze, listonoszu-gaduło, który czytasz ten post. Dej znać, jeśli chcesz mieć u siebie fajną imprezę/fajne materiały do tekstu. jotradwanski[maupa]gmail.com, 

sobota, 10 marca 2018

10 lat kryzysu

Czytam właśnie Wzgórze Psów Żulczyka. Punkt wyjścia jest taki że główni bohaterowie znajdują się w sytuacji kryzysowej i skrajnej. Są poddani próbie która zagraża wszystkiemu czym są w co wierzą i ich relacjom. Słowem: przeprowadzają się. Do powiatowego miasteczka w Polsce B. Czo ta polska proza to ja nawet nie.