wtorek, 14 czerwca 2011

Babciu, tu czytam

O,tu:

I tutej tyż.

http://www.dwutygodnik.com/artykul/2276-wiersze-konkurs-dwutygodnika-i-nieszuflady.html

Timur i jego drużyna

I że wiecie,flaga unii jest kulista, bo to symbolizuje doskonałość.I nie ma symboli religijnych, żeby nikogo nie urażały. Nie dosłyszałem, po co są gwiazdki. Po cośtam zapewne, dają unijnej fladze +12 do zajebistości.

Czy jest coś poza porządnym częstokołem i kosą na sztorc, co może uchronić moje dzieci przed praniem mózgu w szkole?


wtorek, 7 czerwca 2011

Z rzyci doktoranta

Jak widać, mieszkam na dalekim wschodzie:

I jako mieszkaniec dalekiego wschodu wstałem o 5. Wypędziłem chudobę na pastwisko, wyrzuciłem gnój, nakosiłem zwierzętom trawy (trowy żem gadom nasik). Potem na PKS do Rzeszowa, na siódmą. Potem Rzeszów-Kraków, 3h. Potem na Grodzką zanieść podanie (zwrócić się z uprzejmą prośbą, prośbę swą umotywować ,uprzejmie poprosić o pozytywne rozpatrzenie). Potem na Gołębią wziąć kartkę z podpisem celem jej zaniesienia z jednego budynku do drugiego. Potem na pociąg Kraków Kolbuszowa. Potem rowerem z Kolbuszowej na Górną. W sumie poświęciłem 13 godzin mego młodego jeszcze (choć nie w nieskończoność przecież) życia dla załatwienia spraw, które w świecie idealnym załatwiłbym dwoma mejlami.

czwartek, 2 czerwca 2011

Żurawli

Żurawli

Powietrze faluje od klangoru, drży serce dziecka,
głos idzie od południa, jeszcze ich nie widać. Wreszcie pierwsza strzała
wymierzona w północ sunie nad dachami, jakby się miała zatrzymać.
Zmęczone sylwety odrywają się od czoła na koniec i prą dalej.
Franek ucieka na ręce, ale wciąż patrzy na nie.
Kolejne klucze wylatują znad lasu. Wielkie V pokazywane
tysiącom kilometrów i szmatowi czasu, który razem z nimi zatoczył pętlę.
Więc można wygrywać, i to pięknie: zająć całe niebo i drganiem krtani
nadawać wiadomość o tym, że za nami i przed nami jest jeszcze
coś do przystania. Horyzont cały w żurawiach, dziecko drżące w śpiewie.
Jest coś, co te klucze otwarły, o czym jeszcze nie wie.  


wtorek, 31 maja 2011

Na granicy iluzji

Najdziwniejsze w kręceniu filmu było poczucie zamiany miejsc - do tej pory ten świat był w mojej i Jarkowej głowie, teraz było na odwrót - to my znaleźliśmy się w tym świecie. Tzn. ja trochę w środku, a jednocześnie trochę z boku, bo byłem za granicą iluzji, czyli za kamerą. Trochę jak na progu izby w Weselu, o. Czyli jak w
życiu.


Bułhakow w Powieści teatralnej pisał o wszechogarniającej zajebistości powoływania do życia światów. No i rzeczywiście, są mrówy na plecach, gdy się okazuje, że wiązka archetypów i znaków tajmsem dwunastką przez chwilę wygląda jak jakiś równoległy świat. 



Bo może i jest jakiś równoległy świat, w którym galicyjski kocioł nadal buzuje mieszając melodie i języki odwrotnie niż przy Wieży Babel - tworząc jakiś wspólny prajęzyk, jakiś rusińsko-cygańsko-polsko-rumuńsko-niemiecki język Adamowy. Nie wiem, co bym robił w tym świecie. Wizja bycia uczniem uczniów Dawida z Lelowa wydaje mi się najfulwypaśniejsza. 




poniedziałek, 30 maja 2011

Wsiadajcie madonny


Miksowanie, zderzanie, znajdowanie nowych kontekstów, reinterpretowanie, hermeneutyka narzędzi zamiast narzędzi hermeneutyki. Żur z masalą - to właśnie jest folk.