środa, 9 listopada 2011

Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

W sobotę w sztejtele Ronjif. Instytut Tradycji robi panel dyskusyjny o Kościele. Tematy: Czy średniowieczny Kościół palił heretyków? Krucjaty - błąd czy sukces? Czy Kościół akceptuje wojny? Czy Kościół powinien być ubogi?

Niniejszym zakładam się ze sobą o flaszkę, że tezy wyjściowe będą następujące:
1. Nie, nie palił, robiło to świeckie ramię ku smutkowi powszechnemu.

2. Nie akceptuje, ale czasem trzeba jakichś skurwieli posłać do piachu, co ma mocne podstawy w Ewangelii.

3. Nie powinien, a nawet mu nie wolno.

Czyli wszystko jest, było i będzie w porządku.

Rozstrzygnięcie zakładu już w sobotę.

wtorek, 8 listopada 2011

Sztuka przez wielkie Hu

Co tu dużo mówić. I ja tam byłem, nic nie piłem, bo znowu, herrgot, prowadziłem.





Jak widać, były manifestacje ektoplazmy i przenikanie rzeczywistości różnych planów.

niedziela, 6 listopada 2011

Dziady

Czwartek mnie przeraża. Wszystko jest improwizacją. Jedynie Szymek dzięki rozlicznym talentom podnosi człeka na duchu i wykminia wypasiony plakat.

Projekt 555 wraca w innym składzie, z innymi instrumentami, z tym samym chaosem organizacyjnym.

czwartek, 3 listopada 2011

W obronie księdza Twradowskiego

Zgodnie z obietnicą jak Rejent na progu koszulę rozrywam, jak Kmicic Kamieńca Podolskiego, jak Janek Kos cnoty Marusi Księdza Twardowskiego bronić będę. Chociaż go nie czytam. Z podobnych względów, co Szymborskiej.

Wyjście z murów uczelni zaowocowało u mnie osiąściem w Puszczy Sandomierskiej. Poza lisami, sarnami i, sporadycznie, dzikami mam tu styczność z normalnym czytelnikiem. Stykam się poprzez półki w księgarni i regał z poezją w bibliotece. Dzięki temu wiem, kto z poetów jest czytany.

Nikt. (patrząc na półkę w księgarni w RKL).

Ksiądz Twardowski (patrząc na  regał w bibliotece).

Należałoby teraz rozedrzeć szaty, że nie Miłosz. Nie Tkaczyszyn-Dycki. Nie Tymoteusz Karpowicz (o, to byłoby trendy). Nie Miłobędzka. Nie Roman Honet, etc. No i przede wszystkim - czemu nie współcześni młodzi poeci?  Ale po pierwsze: lubię koszulkę, którą mam na sobie, po drugie - uczeni filologowie nie rozdzierają szat. Starają się zakumać, o co kaman.

Nie wiem, czego uczą na homiletyce w seminarium. Jeśli robi to ktoś, kto ma łeb powyżej koloratki, uczy, jak napisać tekst:
a) na temat
b) zrozumiały nawet dla faceta, co drzemie za filarem po wczorajszym przepiciu
c) na tyle ciekawy, żeby ludzie nie posnęli

Jednym słowem przy szacunku dla przekazywanej treści uczą nastawienia na odbiorcę, a przynajmniej powinni. To jest coś, co sprawia, że ludzie Twardowskiego czytają. Twardowski nie ma odbiorcy w dupie. Albo inaczej: docelowym odbiorcą wierszy Twardowskiego jest człowiek sięgający po tomik. Docelowym odbiorcą współczesnej poezji jest juror, krytyk i wydawca, bo oni trzymają konfitury.
Dlatego Twardowski przetrwa nawet zagładę atomową, a poeci roczników '80 niekoniecznie.

P.S. Anonimowy komentatorze - nie sądzę, żeby Twardowski był ludziom wciskany. Gdyby tak było, cieszyłbym się. Wciskanie jakiegokolwiek poety świadczyłoby o tym, że poezja jeszcze kogokolwiek żywo obchodzi.

Kryzys

Alauda arvensis vs predator

Ty patrz, jak ziemia strzela nim na postrach, 
jak wybucha i sypią się na ciebie dźwięki jak małe, 
niedojrzałe jabłka. Cały dzień tak może, 
mało płuc nie wyświergocze. A do śpiewania 
jest tak niewiele - że jest gniazdo i małe
i cokolwiek się zbliża, trzeba to odciągnąć, 
oszukać melodią, zamiast nich dać temu czemuś
lot i śpiew, coś cenniejszego od siły - jej pozór. 

Bo wiesz, śmierć jest przereklamowana. Historia nienaturalna
i jej pomniki, wielkie braki wstydu. Kim zostaniesz, jak dorośniesz?
Ćmy robią programy o świecach. Ćmi mojżesze i czerwone morza. 

A ja chciałbym zobaczyć taki film akcji:
gangsterzy, policjanci, Niemcy, ubole 
i, powiedzmy, grupa rekonstrukcji historycznej
,,Bambosze Goringa'' ganiają się jak zwykle, 
strzały, pisk opon, w końcu wjeżdżają w polną drogę
kamera zostawia pościg i celuje w niebo, 
tam z kępy trawy wyrwał się skoronek
lata i śpiewa i tak już do końca.






A kryzys wygląda tak. 
Wierszyk to wyróżnienie na konkursie w mieście słynącym z fajnych konkursów. 
Organizator nie zwraca kosztów podróży, 
organizator nie jest pewien, czy będą jakieś diengi, więc
organizator książkę prześle pocztą. 
Pod warunkiem, że zapłacę za przesyłkę. 

środa, 2 listopada 2011

DIY - vol. 2

Cywilizacja dobrobytu zabiła naturalną dla wszelkich kultur ludowych kreatywność. Jak coś jest nieprzydatne, to się to wyrzuca, tymczasem bardziej folkowe jest znalezienie nowego zastosowania. 

Patent z Osiej Góry: tniemy zuzyte opony, skręcamy fantazyjnie, ciągniemy srebrnym sprejem i mamy oryginalne zwieńczenie skalniaczka. 


wtorek, 1 listopada 2011

Słownik domyślny

Ze względu na datę powinienem pierdyknąć znicza i cytat z Twardowskiego. A figę.

W listopadowo-grudniowym  Imparcie (wychodzi ino we Wrocławiu) będzie hulać parę moich wierszydeł. W tym to:

Słownik domyślny

W coraz więcej słów których potrzebuję word mi nie wierzy. 
Niwa modrego lnu staje się nowa, świeci na czerwono teorban,
na pulpicie więcej ikon niż na carskich wrotach, w korbowód
zmienia się korbowa lira, za radą spinacza, który się przymila
do mnie jak pies-kurdupel, co zaraz ugryzie. A telefon, 
póki mnie nie spotkał, nie znał nawet słowa kurwa, słownik
mu się zacinał. Jeszcze na mnie i na lirze się wygina miarka
przebrana nie do poznania. Zdążyłem urwać dla siebie parę
lat robienia błędów, ale idzie zmiana. Będę miły jak muzyka 
w sklepach, czuły jak czujnik ruchu. Na razie słucham mojej własnej
listy przebojów. Pan Benesz lepiej niż tydzień temu, wciąż na swoim miejscu,
wciąż zatrzymany w momencie, gdy opowiada o przejściu skodą setką
wezbranego Wisłoka. Tuż za nim Szejna leżący na sali z rakiem oka
i Bogiem bliższym nawet niż teraz, gdy powoli się wyżarza nad rzeką
z dziećmi i wnukami wokół. Dalej Śliwka topiący w potoku trzy traktory,
jeden po drugim. Pasek odtwarzania jest już bardzo długi, zatrzyma się suwak,
mały koniec świata. Gdy napiszę płacz, word podpowie plakat.



















Ten wiersz nie powstałby, gdyby nie mój technologiczny funkcjonalny analfabetyzm. Dopiero po nim dowiedziałem się, że opcję autokorekty zamieniającej placówkę oświatową na palcówkę oswiatową da się wyłączyć. Tego w zasadzie powinna nauczyć mnie szkoła na informatyce, dlatego też moim palcówkom oświatowym za to zaniedbanie dziękuję.