wtorek, 1 maja 2012

Ratunek dla języka

W chcwili, w któej słowa zajebiście nie wypikowuje już nawet reżimowa Trójka w niedzielę rano (sprawdzone), w której wulgarność słowa kurwa jest dla ok. 75% społeczeństwa czymś abstrakcyjnym, pojawił się ratunek dla języka.

Franek.

Potrafi zdrabniać wszystko. Zdrabnianie rzeczowników to pestka, przymiotników takoż.

Franek potrafi zdrabniać też czasowniki. Dodaje morfem -k- i pozamiatane.

Siadkać.



Boże, coś Polskę

A tu już nie ma Greka, ani Żyda, obrzezania, ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.


Ko. 3:11


Trzydniowa majówka/majowa trzydniówka. Jak zwykle o tej porze dumam nad modłami za Ojczyznę. Nigdy nie mogłem załapać, o co w tym chodzi. Tzn. czemu nie modlić się za wszystkich ludzi, tylko za tych mieszkających w dorzeczu Wisły i Odry? Zagłębiając się jeszcze bardziej w retorykę okołotrzeciomajowych kazań dochodzimy do jeszcze bardziej skomplikowanego zagadnienia otaczania łaską potęgi i chwały, tzn. opieki nad tzw. Narodem. Podstawowe pytanie brzmi: na czym ta opieka miałaby polegać? Jeśli nad wychodzeniem cało z różnych opresji, to patrząc na współczesną Europę musielibyśmy uznać, że Bóg jednak trzyma z protestantami, a np. takich prawosławnych i grekokatolickich Ukraińców nie cierpi. Powstaje też inne pytanie: dlaczego Bóg miałby się opiekować tylko narodem w rozumieniu tego słowa używanym do XIX wieku, tzn. tylko szlachtą, pozwalając 90% mieszkańców tych ziem trwać w stanie faktycznego niewolnictwa.
Coś ta opieka i szczególna troska o Polaków, o której księża dużo mówią przy tej okazji, wygląda podejrzanie.
Przy okazji innych rocznic dumam też nad modłami za poległych w obronie ojczyzny. Dobrze, bo trzeba się za umarłych modlić. Ale czemu tylko za tych z jednej strony. Ja się pytam, co z agresorami? Po pierwsze, poborowy z Wehrmachtu niczym nie różnił się od poborowego wziętego do wojska w ramach mobilizacji w '39, a po drugie, czy nie mamy się modlić za nieprzyjaciół? W żadnym kościele jednak nie słyszałem na mszach okolicznościowych  wezwania o modlitwę za ss-manów, Moskali i inne wraże siły, modlitwy takoż potrzebujące.
Niemniej pójdziemy 3 maja do kościołów i znowu dowiemy się, że jakkolwiek nie ma już Żyda ani Greka, to ostał się Polak. I to jeszcze jak!


piątek, 27 kwietnia 2012

Coś ty Kolbuszowej zrobił, Franciszku Kotulo?

Doszły mię słuchy, że na komisji mandatowej trzech radnych wstrzymało się od głosu, jeden był rpzeciwko naszemu wnioskowi o nadanie rondu imienia Kotuli. Wstrzymujących się rozumiem, można uważac, że poseł Mazan był bardziej cool od Franciszka Kotuli czy że nazwa Ofiar Katastrofy Smoleńskiej jest bardziej trendy czy tam cośtam. Ale chętnie wysłuchałbym argumentów człowieka głosującego przeciwko Kotuli.

Ta stodoła pochyli się nad nimi z niezmiennym zainteresowaniem:


środa, 25 kwietnia 2012

Ogłoszenia parafialne

W ,,Trójce'' wielka dyskusyja, czy ludzie homoseksualni mogą być nauczycielami. Słuchacze bardzo przeżywają, bo geje mogą jakoś na uczniów wpływać. Co ciekawe, nikt się nie zastanawia, czy uczyć powinni ludzie głupi, nikogo tez nie martwi wpływ głupków na ich dzieci.

Ale mniejsza o to: ostateczna wersja ,,Księgi wyjścia awaryjnego''powędrowała już do redaktora książki. wszystko na dobrej drodze. Muszę wprowadzić jeszcze tylko kosmetyczną zmianę: dedykację Kasi musze uzupełnić frazą Kasi, mojej żonie. Nieporozumień należy unikać na samym wstępie, zwłaszcza, gdy nie lubimy spać w stajni.

wtorek, 24 kwietnia 2012

niedziela, 22 kwietnia 2012

Kolba dziadoska

Pięć minut dla książki w Kolbuszowej zorganizowała Kuźnia, my z Szymkiem pobębniliśmy. Trzy refleksyje:

1. komunikacyjna. Brakuje w Kolbie takich akcyj. Chodzi o to, żeby ulice przestały być tylko ciągami komunikacyjnymi do łażenia, a stały się miejscami do grania, wymiany idei, etc.

2. dziadoska. w Kolbuszowej brakuje ludzi grających na ulicy. Po liczbie grajków ulicznych poznajemy zamożność miasta. Gdy pojawią się pierwsi dziadowie, zbnak to będzie, że dobrze się dzieje. O w dniu onym pamiętajcie, że ja to wymyśliłem i że miejscówa na moście nad Nilem jest moja. Nikomu nie oddam, no chyba że się z Szymkiem podzielę.

3. Szymborska. Najaktywniejszym uczestnikiem był pan z zawodu alkoholik kłocący się z Grześkiem, że Szymborska napisała 50 książek. Chciał nawet, żebym mu potrzymał zapalniczkę, bo zamiarował Grześka w obronie dobrego imienia noblistki, która płodna jak królik być musiała, pierdolnąć. Z pierdolnięcia nic nie wyszło, ale tu się zadumałem. Nie przepadałem za Szymborską jako poetką, ale jako instytucją - owszem. Dzięki niej nawet żule w Kolbuszowej wiedzieli, że coś takiego jak poezja istnieje i że jest na tyle ważne, że można w jej sprawie komuś pierdolnąć.

piątek, 20 kwietnia 2012

Wiatraki, vol. 3


Interpelacja europosła Tomasza Poręby, za którym nie przepadam, do Komisji Europejskiej w sprawie wiatraków, za którymi tyż nie przepadam: 


Zakładane ostatnio tak licznie farmy wiatrowe, również w Polsce, wzbudzają coraz więcej kontrowersji. Budowanie farm wiatrowych często wiąże się z brakiem poszanowania krajobrazu, środowiska, a przede wszystkim obywateli. Brak jasnych przepisów regulujących lokalizację elektrowni wiatrowych w stosunku do istniejącej już okolicznej zabudowy, powoduje, iż farmy wiatrowe rozwijają się w sposób chaotyczny, niekontrolowany, bez przestrzegania norm usytuowania.

Według Tomasza Poręby "Społeczność lokalna, mimo gwarancji ustawodawcy, często nie uczestniczy w procesie oceny oddziaływania danego przedsięwzięcia na środowisko i okolicznych mieszkańców. Państwa europejskie naprawdę zainteresowane poważnym rozwojem tej branży energetycznej, tworzą narzędzia i przepisy zapewniające przestrzeganie najwyższych standardów ekologicznych i społecznych eksploatacji farm wiatrowych".

Tomasz Poręba w swojej interpelacji pyta m.in. o obowiązek przestrzegania przez państwa członkowskie zgodności procesu inwestycyjnego budowy farm wiatrowych z regulacjami UE, szczegółowe regulacje i warunki konieczne jakie powinny zostać spełnione w trakcie całego procesu przygotowania, realizacji i eksploatacji farm wiatrowych w państwach UE, a także o badania szkodliwego wpływu farm wiatrowych na zdrowie człowieka, w tym minimalną odległość farmy (przy założeniu, że wiatrak będzie posiadał wysokość 150 m) od zabudowań mieszkalnych i rolę Komisji w zakresie przestrzegania przez państwa członkowskie w procesie rozwoju energii wiatrowej standardów zapewniających poszanowanie środowiska i obywateli.

Interpelacja złożona została w trybie priorytetowym. Komisja Europejska ma trzy tygodnie na odpowiedź.

"Prawo musi obligować inwestorów do ochrony interesów lokalnych społeczności, przestrzegania harmonii krajobrazu a przede wszystkim- poprzez przestrzeganie norm lokalizacyjnych - wyeliminowania każdego zagrożenia dla zdrowia człowieka. Liczę że, w swojej odpowiedzi Komisja Europejska przedstawi klarowną wykładnię warunków jakie muszą byc spełnione w państwach członkowskich, aby mogły w nich funkcjonować elektrownie wiatrowe




Jak widać, wątpliwości mają nie tylko ciemne ludzie i wstecznicy, jak ja, ale i te pasożyty z eurosojuza nasi światli przedstawiciele w najważniejszym ciele UE.