wtorek, 18 kwietnia 2017

Kurczaki a sprawa ogólnoświatowa

Gdy Ty, Czytelniku, dochodzisz po świętach do siebie, ja strzegę powierzonego mi państwowego mienia w postaci kurczaków żywych sztuk osiem. Kurczaki nie będą nigdy kebabem drobiowym, dożyją swoich dni jako wolne kury w muzeum na wolnym powietrzu.
Ale do tego czasu, tzn. do przepoczwarzenia się w dorosłą kurę, siedzą sobie to tu, to tam i tym razem trafiły do nas. Jest z tym kupa radości. Dzieci już rozpoznają krwawnik, który lud kalenberski dawał drobiowi odkąd Sobieski na Kalenberku husarzy poił. Zaglądają do nich. Nadają imiona. Uczą latać  (nie martw się, podatniku, już to sobie wyjaśniliśmy. To były tylko przymiarki, serio). Poją. Karmią Żywią i bronią. A Łucja im śpiewa. 
A nocą, gdy wszyscy już śpią, podnoszę polar, pod którym śpią. Łypią na mnie czarnymi paciorkami, mrugają. 
- Teropody, nie wygłupiajcie się. Wiem, że to wy - zaczynam. A one nic, udają, że nie wiedzą, o czym mówię. Dziobią słomę, podfruwają. 
- Teropody. Bądźmy poważni. Nie ma co chować głowy w piasek. Tym bardziej, że tu nie ma piasku. Kto spróbuje schować głowę w piasek, przypieprzy w beton. To ja powiedziałem, chociaż brzmi jak Konfucjusz - tu osiem dziobów uniosło się. Słuchają. 
- Słuchajcie, teropody. Sprawa jest. Jak pamiętacie, zaczynaliśmy jako takie całkiem fajne, śmiszne szczurki, co nie? No to potem się pozmieniało. Nie mówię, mieliśmy niezłe momenty. Na przykład megafauna. Pięciometrowe leniwce, kurde, to było coś! Rozmach! Fantazja! A jednocześnie ten sympatyczny autoironiczny dystans, żadnej bombastyczności. Le-niw-ce! To było coś. Ale dobra. Dość tego. Słuchajcie, sprawy poszły źle. To, w co teraz wyewoluowaliśmy, jest nieludzkie. Zagraża planecie, łapiecie? 
Słuchajcie, teropody. Musicie wrócić do swojej normalnej postaci.Urosnąć. Zrzucić pióra. Zapuścić kawał kła i pazura. Ktoś musi zrobić porządek. Liczę na was - mówię i sypię karmę. - Liczę na was. Nakrywam polarem, idę spać. Świat będzie uratowany. 

piątek, 7 kwietnia 2017

Kraków-Kalenberek-Kijów

Trwają rozmowy na linii Kraków-Kolbuszowa Górna (Kalenberek) - Kijów. Skończyłem prace nad tłumaczeniem zbioru Pawła Korobczuka. Te nieprzespane noce, te godziny spędzone na szukaniu brakujących pojedynczych rymów, które zamknęłyby jakąś całość, wszystko to kończy tylko pierwszą połowę pracy. Przed nami jeszcze roboty kupa. Nie wiem jeszcze, z przewagą czego. Jestem jak szesnastowieczny szkutnik, który odkłada ciosło, ociera pot z czołą i choć wie, że przed nim jeszcze przeprawa przez ocean, na którego drugim brzega czeka w najlepszym razie oskalpowanie, to parzy na korab wyciosany temi ręcami i myśli sobie kurde, ależ zacnym korab uczynił.


*** 

Zobaczyliśmy za dużo. Chyba nam to wybaczą
I wybaczą nam też, że niczego nie widzimy.
W powodzi informacji, poszukiwaniu znaczeń
lepiej czasami bywać prymitywem. 
I rozumiem już, że trzeba się więcej całować,
choćby z raną, na której bandaż i gaza jałowa. 

Pawło Korobczuk, z wiersza ***(widzieliśmy tak wiele). Przeł. J. Radwański

piątek, 31 marca 2017

Moje za grobem zwycięstwo

Obchodzimy właśnie półrocznicę wydarzeń, które przeszły do historii jako wojna kolbuszowsko-banderowska pod flagą czarno-czerwoną w seledynowe kaczorki, kiedy to dzięki oddaniu i czujności młodego historyka, młodego duchem dziennikarza, młodego narodowosocjalistycznego aktywu partyjnego i Mariana Kowalskiego, znanego kulturysty w średnim wieku, nie odbyła się podkarpacka część trasy Borysa Humeniuka po Polsce, którą organizowałem (część podkarpacką, nie ogólnopolską, nie te progi na moje krzywe nogi).

Ze wzruszeniem stwierdzam, że jury nagrody imienia Wisławy Szymborskiej postanowiło uczcić tę doniosłą półrocznicę, umieszczając książkę Borysa Humeniuka Wiersze z wojny na liście książek poetyckich, z których wybrane zostaną książki nominowane do nagrody. Tę samą książkę, o której pół roku temu rozmawiali ludzie w Warszawie, Wrocławiu, Opolu, Łodzi i Gdańsku, a w Kolbuszowej jakoś nie.

środa, 29 marca 2017

Kolbuszowa (i reszta Polski) nie pamięta o bohaterach ;((((


Niestety, mimo rozlicznych starań i mimo że od upadku komunizmu minęło prawie 30 lat, pamięć o bohaterach nadal nie jest naszą mocną stroną. Nie interesujemy się tym, co związane z ludźmi, którzy umiłowali wolność. Z ludźmi, którzy rzucili wyzwanie komunistycznemu systemowi i byli przez jego funkcjonariuszy i współpracującą z nimi część społeczeństwa bezlitośnie tępieni. Z tymi, o których historia, nie licząc niszowych wydawnictw, głucho milczy.
A było to tak. Wrzuciłem z wieczora na fejsbuka to zdjęcie.



Niestety, nikt z odwiedzających mojego łola nie wiedział, co ono przedstawia i jaki jest związek tego artefaktu z historią Polski.
Tak, tak, nikt nie powiązał rozpuszczalnika TRI z narodzinami ruchu hipisowskiego w Polsce.
Smutne. Gdzie jest marszałek Pies i marszałek Penelopa? Za co pobierają poselskie uposażenia?

poniedziałek, 20 marca 2017

Zradomoha

Piątkowe spotkanie WYGLĄDAŁO TAK. Mnie wiele rzeczy ujeło za serce, od gościnności Przestrzeni Książki Ukraińskiej w Rzeszowie poczynając. Ale tak z osobna trzeba wymienić sprawy językowe. Mianowicie przywiezione przez Jarosławę słowo ZRADOMOHA, będące połączeniem słów zrada ('zdrada') i peremoha ('zwycięstwo'). Słowo to oznacza sytuację, w której połowa narodu czuje się zdradzona, a połowa czuje się zwycięska, potem na odwrót, potem znowu na odwrót, aż w końcu wszyscy nie wiedzą, czy zwyciężyli, czy zostali zdradzeni i czują się i tak, i tak naraz. Piękne.
Jarosława przywiozła też swoje słyszenie polskiego języka, w którym wiele rzeczy jest uroczych, jak na przykład słyszenie ,,język anielski", zamiast ,,język angielski". Od dziś wpisuję sobie w CV, w rubryce ,,Języki obce" ,,anielski w stopniu komunikatywnym".

Dziękuję!

środa, 15 marca 2017

Jak się zwija Kolbuszowa, czyli czwarta rocznica

W cieniu, ciszy i bez blasku fleszy minęła czwarta rocznica wydarzeń, które przeszły do historii Kolbuszowszczyzny jako Bitwa pod Emdekiem, czyli odwołania koncertu ansamblu Bracia Figo-Fagot.

Przypomnę tło wydarzeń. Dorian Pik zorganizował koncert. Ksiądz zaczął rozsyłać łańcuszek, w którym domagał się odwołania wulgarnego i rasistowskiego zespołu. Emdek odwołał wydarzenie. Lud się burzył. Burmistrz z ręką na atomowym guziku i niepokojem w sercu obserwował wydarzenia. Przez internety i rynki sztetlu przetoczyła się dyskusja o granicach żartu, o tym, czy rasistowskie żarty opowiadane ironicznie są rasistowskie (rasizm był wtedy jeszcze czymś złym  - przyp. red.), jakie są obowiązki domu kultury, jakie kompetencje księży, o poziomie artystycznym i swobodzie wypowiedzi.

Z okazji czwartej rocznicy tych pamiętnych dni zadumałem się nad naszym sztetlem.
Oto wyniki:

1) W 2013 roku były w naszym sztetlu jeszcze możliwe wydarzenia niejednoznaczne, w wypadku których nie dało się z góry powiedzieć, kto zajmie jakie stanowisko.
2) Mechanizmem rozwiązaywania problemów nie było jeszcze wzmożenie moralne w oparciu o wspólny front idejowo-idejowy (a w każdym razie nie było jedyne możliwe i wszechwładne)
3) Media informowały, media się nie oburzały.
4) Dyrektor miejskiej placówki kulturalnej pozwalał na organizację wydarzenia bez uprzedniego zastanawiania się nad potencjalnymi grupami obrażonych.

I w zasadzie tyle. Zauważmy, minęły zaledwie cztery lata, a ŻADEN z elementów nie mógłby się w warunkach dzisiejszej Kolbuszowy powtórzyć. Polecam nad tym podumać. Wynikami podzielimy się na najbliższej wieczornicy.

niedziela, 12 marca 2017

Jarosława Łytwyn w Rzeszowie

Już w piątek 17 marca o 18 na Okulickiego 3 w Przestrzeni Książki Ukraińskiej w Rzeszowie Jarosława Łytwyn poczyta trochę prozy i odpowie na pytanie ,,Jak żyć", bo nie wykluczam, że i takie zadam.

Do zobaczenia!

PS

(do 6 osób z Kolbuszowej mogę zabrać).

PPS

(Sprzedam samochód mieszczący całą kolbuszowską publiczność spotkań poetyckich. Info na mail).