piątek, 18 listopada 2016

O duszy. Dowody ostateczne.

Tak więc długoletnia dyskusja z Joanną Lewandowską (dusza vs geny, etery vs tkanki etc.) została wygrana, Nie cieszy mnie to zwycięstwo za bardzo, bo, jak to zwycięstwa, przychodzi nie wtedy i nie w taki sposób, jak  byśmy sobie tego życzyli. Otóż bowiem sprawdziłem empirycznie, że owca, którą za życia trudno przenieść w ciepły kąt stajni, po śmierci robi się tak lekka, że bez trudu da się ją jedną ręką podnieść. Dusza owcza, okazuje się, jest ciężka.

Jest jeszcze drugi argument. Nazywam go argumentum ex caballum, czyli argument z konia. Bo koń, proszę państwa, zdaje sobie sprawę z tego, że jest dusza i że to coś innego niż ciało. I martwe ciało, owszem, obwącha, dmuchnie chrapami w pysk już zimny, ale wie, że to nie jest owca, której szukamy, nie. Jednoczesnie jednak trzeba wam wiedzieć, że koń to zwierzę, które, o czym każdy szanujący się kowboj wam powie, jest prawdomówne. Nie oszuka poza pewnymi granicami (np. udaje tylko że daje się złapać na marchewkę, a tak naprawdę, bierze z twojej ręki żarcie i ucieka cwałem w pizdu szerokie, którego okiem etc). I koń nie udaje, że wie, gdzie ta dusza jest. O nie, koń węszy, obwąchuje, szuka, rży, nawołuje, bo, jakkolwiek wie, że w tym ciele martwym już tej duszy nie ma, to gdzie jest teraz - zielonego pojęcia nie ma.

Lżej by mi było, gdyby ludzie mieli dusze ważące tyle, co owcze. Lżej by mi było, gdyby w kwestii duszy byli równie nieustępliwi i powściągliwi, jak konie.


środa, 16 listopada 2016

Anna Malihon: Kochałam twoje kobiety

W zasadzie to chciałbym umieć pisac wiersze o miłości. Ale nie umiem, chociaż pocieszam się, że tak naprawdę wszystkie wiersze o miłości są. 

Z braku laku na razie przełożyłem wiersz i miłości. Anny Malihon z Kijowa. Można przeczytać TUTEJ

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wczorajszy. Co się dzieje w Kolbuszowy w nocy.

A w Kolbuszowy w nocy ludziom włosy rosną. I ptaki śpią z głową pod skrzydłem, bo inaczej ukradną. A zepsuł Wczorajszy nagrywa.

Lejdis end dżentelmen:

Anna Kwas - śpiew, melodie
Konrad Stefiuk - gitara, riffy, motywy, aranże
Szymon Weglowski - bębny, perkusjonalia, a nawet, zdarzyło się, bity
Janusz Radwański - teksty, bas.

Do posłuchania na sałdnklałdzie, którego nie umiem obsługiwać. Ale trza kliknąć TUTEJ

niedziela, 6 listopada 2016

Polska, 2021.

W 2021 roku aktywiści walczący o swobodny dostęp do broni palnej uznali, że przez lata w swoich staraniach oswojenia opinii publicznej z problemem popełniali zasadniczy błąd. Słowo ,,broń" wciąż dla większości społeczeństwa brzmi groźnie i wywołuje niepokój. Na kongresie poświęconym legalizacji broni palnej ustalono, że w przekazach medialnych będzie się go unikać. Odtąd zastąpiono je zwrotem ,,proteza penisa". Zdania typu: Potrzebujemy protez penisów, żeby czuć się bezpieczniej, Prawdziwy mężczyzna musi umieć posłużyć się protezą penisa czy Prawo do protezy penisa jest podstawowym prawem człowieka miały lepiej apelować do ludzkich przekonań. Już na 2022 rok zaplanowano zwołanie następnego kongresu pod hasłem Polska krajem protez penisów. 

czwartek, 3 listopada 2016

Niniejszym przepraszam Młodzież Wszechpolską

Ok, chłopaki z Młodzież Wszechpolska - Okręg Podkarpacki. Rozmawialiśmy przy okazji Waszej akcji w sprawie odwołania spotkania z Borysem Humeniukiem. Jak się okazało, ciągle jesteście dotknięci tym, że jakieś dwa lata temu żartowałem z tego, że kolbuszowscy narodowcy nie posługuję się herbem naszego miasta. Przyznaję, nie powinno się żartować z obcych ludzi, nie znając ich wrażliwości. Popełniłem błąd. Postanowiłem go naprawić.

Zasadniczo niewiele jest rzeczy, które mogę dla Was zrobić. Ale zajmuję się między innymi tłumaczeniem tekstów poetyckich. Wiem, że Marsz Niepodległości to ważna dla Was impreza. W tym roku będzie mu towarzyszyć koncert Ku Niepodległej, co bardzo mnie cieszy, gdyż uważam, że muzyka jest językiem wszechświata i jest tą płaszczyzną, na której ludzie mogą się porozumieć.

Postanowiłem tym, co umiem, przysłużyć się narodowej sprawie i przetłumaczyć utwór poetycki wykonywany przez jeden z zespołów, grających 11 listopada w Warszawie. Jest to utwór Born to be white zespołu Mistreat, z albumu Never Forgive, Never Forget wydanego w 2005 roku.

Mistreat: Urodzony, by być białym

Weźcie załadowaną broń, ruszajcie na przedmieśćia.
Poszukamy jakich czarnuchów, niech tylko staną nam na drodze. Hail!
Zrobimy to, odzyskamy świat. Ognia z wszystkich luf, ocalmy białą rasę!
Uderza jak grom święta rasowa wojna! Staje się naszym teraz. Hail!
Zrobimy to, odzyskamy świat. Ognia z wszystkich luf, ocalmy białą rasę!
Jak prawdziwe aryjskie dzieci, urodzeni, by być białym, sięgamy wzwyż – biała rasa nie umrze nigdy!
Urodzeni by być białym! Urodzeni, by być, białym!

poniedziałek, 31 października 2016

Prawieprawykonanie pieśni o doktorze Kulczyku


Ludu lasowiacki miast (khem, khem) i wsi. W czerwcu napisałem byłem pieśń dziadowską nową na konkurs pieśni dziadowskich nowych w Kazimierzu nad Wisłą. Zrobiłem to z żądzy pieniędzy i sławy, bo jednak co być laureatem konkursu w Kazimierzu to być laureatem konkursu w Kazimierzu. Okazało się, że pieśń zaczęła funkcjonować we właściwym dla niej kontekście, bo Szymon Węglowski, dziad niezrównany i jak na razie ostatni dziad Sandomierskiej Puszczy napisał do pieśni muzykę, którą w dodatku umi wykonać i w ten sposób do prawykonania doszło w tym roku w Kazimierzu. A to jest prawieprawykonanie, z samy Warszawy. 

Łezka mi się w oku kręci. Będę się habiliował, paląc głupa, że znalazłem ten tekst w zapomnianych rękopisach Kotuli. 





piątek, 28 października 2016

Historie rodzinne. Lost dżenerejszyn

Mój pradziadek, jak się ostatnio okazało, a o czym mówiła historia, której się przez lata w rodzinie nie opowiadało, był prowokatorem Ochrany. Początek opowieści jest banalny, bo chodziło o pieniądze, o utrzymanie się w mieście, na studiach inżynierskich, które były jedyną szansą wyrwania się z prowincji zaboru rosyjskiego. Kiedy oficer Ochrany (słusznie) na podstawie fatalnych warunków materialnych, w jakich żył, wytypował go na płatnego prowokatora, było to, jak po latach opowiadał wujkom moim, niczym manna z nieba. 
Niestety, kariera się nie rozwinęła zbytnio. Dostał na początek jedno zadanie: zorganizowanie niewielkiego koła dyskusyjnego, w którym studenci poruszaliby rewolucyjne tematy, a które to kółko Ochrana elegancko miała szybko zwinąć. Sprawy potoczyły się jednak inaczej. 
Chodzi o tradycyjne wychowanie w konwikcie ojców jezuitów, którzy wpoili pradziadkowi bardzo rozbudowany etos pracy i  niemal obsesyjne dążenie do perfekcji. Jeśli uczył się łacińskiej odmiany, to od razu wszystkich deklinacji  i koniugacji i nieregularnych czasowników też, jeśli miał skakać przez kozła, to skakał, robiąc salto, co przypłacił dwoma skręceniami kostki. 
Do pracy prowokatorskiej wziął się więc tak sumiennie, jak tylko mógł, jak go ojcowie jezuici nauczyli. Oficer prowadzący pradziadka miał się z nim skontaktować za miesiąc, ostatecznie zrobił to po dwóch miesiącach, bo jakieś zawirowania były, w każdym razie kółko dziadka już liczyło wtedy setkę osób i cztery organizacje poza Petersburgiem. Sprawa zrobiła się za gruba na jednego podrzędnego oficerzynę, trzeba było ją przekazać wyżej i się wytłumaczyć. Zanim papiery doszły, gdzie trzeba, do studenckiej stancji pradziadka dochodziły już grypsy i tajna korespondencja z guberni syberyjskich i kaukaskich. Sprawa musiała się rypnąć i dziadka z tych studiów inżynierskich ostatecznie wywalili. Był z tym swoim kółkiem właśnie na etapie organizowania krążownika. Nie wiem, jak ta historia się skończyła. 

No dobra, tak na serio, to pradziadek był frezerem i sprowadził się do Stalowej Woli, żeby pracować za niewyobrażalną jak na robociarskie ówczesne warunki kasę w COP. Zdążył odebrać dwie wypłaty, a potem wybuchła wojna. 
A ciotka, córka jego, jako pierwsze wspomnienie nowy ojczysty lasowiacki ziemi przywołuje to, że w życiu swoim ośmioletnim nie widziała tyle piasku, ile zobaczyła na stacji Stalowa Wola, gdy na ziemie nowo ojczysto spojrzała. 

Tradycja bycia straconym pokoleniem jest w naszej rodzinie długa.