poniedziałek, 30 lipca 2012

Wiatraki, czyli zostań podmiotem

9 sierpnia odbędzie się sesja Rady Miejskiej. Do Kolbuszowej przyjadą ludzie z Górnej i z Weryni. Zapytamy o wiatraki - o plan zagospodarowania, o konsultacje społeczne , o zdanie burmistrza i naszych radnych.

Przyjdźmy jak najliczniej - z obserwacji Raniżowa wiem, że tylko tak można coś wskórać, tylko tak dowiedzieć się czegoś pewnego, tylko tak da się uzyskać pewne deklaracje.

9 sierpnia. Niech to będzie ogólnogminny dzień odzyskiwania podmiotowości.

niedziela, 29 lipca 2012

Manifestx2

Z Szymkiem utworzyliśmy nową subkulturę. Village emo. Village emo tnie się kosą i pozwala gryźć gzom końskim, a najlepsi także i bydlęcym.

Jako wiejski emo czuję się dobrze, martwi mnie inna sprawa. W audycji WJF nie goszczą zespoły czerpiące z folku, które przebiły się do mainstreamu. Zastanawia mnie jedno: czy Brathanki, Golec uOrkiestra czy Enej są faktycznie tak badziewne, czy to my jesteśmy folkowymi hipsterami?

piątek, 27 lipca 2012

Promocja

W polskich filmach policjanci pijo wódkę i to jest zrozumiałe, tego nie komentujemy. W hamerykanskich kawę. Ci źli zagryzajo ją pączkami, przez co tyjo i nie łapio bandziorów. Dobrzy żlopią kawę i nie zagryzają niczym, przez co majo wrzody. Coś za coś

Dla jednych i drugich - kawa Nescafe Crime. Tylko w Kolbuszowej, za to w promocji.

środa, 25 lipca 2012

Pielgrzymka pociągowa do Rumcajsa

Schronisko młodzieżowe ,,Alko'' i nie ma niedomówień co do tego, co się wieczorem będzie działo na obozie, wycieczce czy rekolekcjach. Sępisz od starych kasę, upraszasz wychowawców, ale jesteś przynajmniej pewien efektu. Zawsze mówiłem, że dobra nazwa połową sukcesu.

Fota dokumentująca pielgrzymkę do Muzeum dobranocek PRL-u. Pielgrzymkę, bo też i jest coś sakralnego w tych wszystkich filmach z byłego bloku, w ogromie pracy i geniuszu, jaki za nimi stał. Bo już taki Disney mi zwisa - rysownicy, scenarzyści i cała reszta robią swoją robotę najlepiej, jak się da, żeby dostać jak najwięcej kasy, etc. Wiadomo, myślą o odbiorcy, ale łąski nie robią. Disney to kapitalista - płacę i wymagam. Kwestię porwania Kubusia Puchatka przez koncern Disneya zostawiam, ale gdyby Osama żył, nie zostawiłby tak tej sprawy. Mniejsza.

Ale co kierowało twórcami Krteka, Wilka i Zająca czy Bolka i Lolka? Jest w tym myślenie o dzieciach w formie możliwie czystej. Bo w sytuacji, w której dobranocka jest jedna i można zrobić z plasteliny psie gówno, sfilmować je i puszczać to przez kwadrans, a wszystkie dzieci i tak to będą oglądać, bo nic innego nie będzie, ci ludzie zrobili bajki genialne. Nie musieli, a zrobili. Mogli mieć w dupie, a i tak dostać pieniądze, a w dupie nie mieli. Rzeczy czyste i piękne mają to do siebie, że wcale ich nie musi być, a są.

Pojechaliśmy z dziećmi pochylić się i złożyć symboliczne cztery złote w miejscu, w którym Rumcajs strzałem z żołędzia rozpoczął Rewolucję Październikową i wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie Książę Pan.

poniedziałek, 23 lipca 2012

niedziela, 22 lipca 2012

Wiatraki, część sam nie wiem, która

A w Centrum Edukacyjnym Roztoczańskiego Parku Narodowego pokazujo prezentację, w której wymieniajo jako jedno z zagrożeń dla środowiska wiatraki właśnie. Czyżby nie wiedzieli, że, jak uczy broszurka ,,Fakty i mity'', wiatraki są niegroźne, a turyści ciągną do nich jak muchy do miodu?

Ale mniejsza z tym - argumentami o ochronie środowiska czy niszczeniu krajobrazu mało kogo w powiecie przekonam. Zadajmy zatem ważne pytanie, każdy w sercu swojem: co ja z tego będę miał? Po budowie wiatrakó każdy właściciel ziemi w Kolbuszowej Górnej czy Kłapówce straci , bo straci na wartości jego ziemia. Co dostaniemy w zamian? I czy na pewno będzie to coś, za co dobrowolnie dalibyśmy po parę tysięcy złotych z kieszeni?

Inna sprawa: właściciele ziemi we wsiach, w których staną wiatraki, stracą możliwość dysponowania nią. Kiedyś w Polsce ktoś ureguluje to, w jakiej odległości od wiatrakó można stawiać budynki mieszkalne. Góna i inne wioski z farmami wiatrowymi obudzą się wtedy z ręką w wiatraku.

sobota, 21 lipca 2012

Z czego słynie Szczebrzeszyn?

Na tym badziewnym zdjęciu synagoga w Szczebrzeszynie,. W środku praca zasuwa - rekonstruują freski z nieistniejącej synagogi w Gwoźnicy, Żaden milicjant nie pilnuje, można wejść, popatrzeć, jak artysty farby mieszajo, a co. Jak skończą rekonstruować, całość trafi do Muzeum Historii Żydów Polskich. Synagoga w Szczebrzeszynie rekonstrukcji nie potrzebuje, mają zrekonstruowane polichromie już. Można i tak.


wtorek, 17 lipca 2012

Mali powstańcy

Mgr Cz. przysłał zdjęcie:

Z pytaniem, czy tylko jemu wydaje się, że coś nie gra.

Odpowiedzi poszukałem w czarnej księdze z twardymi okładkami. Księdze, która zmieniła moje życie.


Tak, w Paragrafie 22.



— Dlaczego właściwie nie mielibyśmy dać mu medalu? — zaproponował pułkownik
Korn.
— Za to, że powtórnie podchodził do bombardowania? Za co mamy mu dać ten medal?
— Za to, że powtórnie podchodził do bombardowania — odpowiedział pułkownik Korn
uśmiechając się z zadowoleniem do swoich myśli. — Ostatecznie trzeba było niemałej
odwagi, żeby nalatywać na cel powtórnie, kiedy w pobliżu nie było innych samolotów, odwracających
uwagę artylerii przeciwlotniczej. A poza tym zniszczył przecież most. Wie
pan, to może być rozwiązanie: chwalić się głośno czymś, czego powinniśmy się wstydzić.
To jest sposób, który nigdy nie zawodzi.



poniedziałek, 16 lipca 2012

Jeszcze ogródek nie zginął, kiedy gazujemy

Spinacz jak Spinacz. Kapele zagrały, deszcz popadał.

Gwoździem imprezy, absolutnym wcieleniem folku był ogródek. Między ogródkami piwnymi a sceną, na samym środku festiwalu był ogródek. Między potężnym nagłośnieniem a potężnym zmechaceniem zbiorowym rósł sobie koper, porzeczka czarna i malyna.

Wszystko ogrodzone i pilnowane przez Sotery w kamizelkach taktycznych, z litrowymi pojemnikami z gazem i pałkami.


Ogródka pilnowali też dyskretnie tajniacy z dystansu.



To był najbezpieczniejszy koper w galaktyce.

200% folku.

czwartek, 12 lipca 2012

Studnia i WJF proszą o pomoc



Sytuacja jest niewesoła. Jacek Podsiadło, człowiek, który dał mnie, Jarkowi i Szymkowi godzinę dobrego czasu na antenie swojego radia, ojczymowe błogosławieństwo i nieskrępowaną wolność na stronie radia www.studnia.org.pl napisał dziś: 






,,Z samego dna "Studni" zwracam się do Was, bracia i siostry; słuchaczki, słuchacze i słuchaczęta. Oto nadchodzi ku nam wielkimi krokami KONIEC. Koniec upiorny i straszny, koniec bolesny i nieodwracalny. Koniec końców, jak to mówią. Po czterech latach zabawy, która bywała i walką, nie jestem w stanie dłużej utrzymywać z własnej kieszeni tego radia. Koniec lipca będzie też końcem Domowego Radia. Ewentualnie może się uda przedłużyć agonię, która zawsze jest widowiskowa, do końca wakacji. Chyba, że znajdzie się kilku sponsorów, skłonnych wyrzucić w błoto stówę co miesiąc. Albo jeden skłonny wyrzucić co miesiąc kilka stów. Dlatego też piszę o tym tutaj, bo a nuż ktoś z Was zna kogoś bogatego, kto nie wie, co robić z pieniędzmi. Ale od razu mówię, że nie chodzi o pospolite ruszenie pt. zrzućmy się po dysze, tylko o sponsorów z prawdziwego zdarzenia.
Kurde, nie mogę nawet ponarzekać, że ktoś nas zniszczył albo że jakaś wielka niesprawiedliwość się dokonała. Po prostu, zwykła proza życia: brak kasy.
Oczywiście przed definitywnym końcem wygłoszę jeszcze co najmniej jedno piękne przemówienie - to teraz to tylko mała przymiarka.
Wasz Ojczym Pro.''


Anonimowych szejków naftowych proszę o kontakt na mail. 

środa, 11 lipca 2012

Tyranozaur a sprawa polska

Unde malum? Jak ze zła wyprowadzić dobro? Dlaczego przemijamy? Z tymi problemami mierzy się Hania za sprawą tyranozaurów. Z jednej strony istnienie czegoś tak dużego i mięsożernego prowokuje u niej rozmyślania nad obecnością zła w świecie, z drugiej to, że mimo wszystko skurczysyny wyzdychały sprawia, że duma nad ulotnością świata, którą odkrywa. Problemy filozoficzne formułuje tak. 

- Jak Pan Bóg broił się przed dinozaurami? Czy tyranozaury s ą w niebie i Pan Bóg je oswaja? A gdyby były takie miłe, dobre tyranozaury i taki zły komornik, to czy tyranozaury pokonałyby komornika? 

wtorek, 10 lipca 2012

czwartek, 5 lipca 2012

Pstrąg Zabijucha

Mój ulubiony napis na murze. To on zadecydował, że wybrałem krakowską polonistykę, że zamiast pójść ze wszystkimi prawie znajomymi do Warszawy znalazłem się sam w depresyjnym jak nieszczęście Krakowie, etc. Ale napis nadal wyraża wszystkie moje polityczne pragnienia.

wtorek, 3 lipca 2012

Ręka

Ludzie słuchają, co, patrzą czasem, na czym, a rzadko zwracają uwagę na to, czym grają muzykanci. Kontrast między wyglądem muzykanckich dłoni a tym, co spod nich wychodzi powala czasem na ziemię.



Wytęż wzrok i policz palce.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Wróg cię kusi coca-colą

Wybiócza czwartkowa zapodała wywiad z niejakim kominkiem. Też nie wiem, kto to jest i, prawdę mówiąc, mam to w dupie, czego sobie i państwu życzę. Bloger ponoć. W wywiadzie pada wypowiedź:

,,Wzbudzałem kontrowersje, kiedy pisałem o tym na blogu, ale uważam, że nie powinno się starać o dziecko wtedy, kiedy nie można mu zapewnić godnego życia. Czyli markowych ubrań, wakacji, biletu do kina, coca-coli zamiast taniej oranżady. Tym, którzy biorą się do robienia dziecka w takiej sytuacji, bardziej zależy na posiadaniu niż miłości.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75480,11865756,Kominek__Nie_ma_wolnosci_na_moim_blogu.html?as=4&startsz=x#ixzz1zV1okZYr''

I nie chodzi o to, że w polszczyźnie standardowej słowo ,,godny'' zaczęło oznaczać ,,dostatni'', bo to już wiadomo od dawna. Nie chodzi o to, że następne pytanie dziennikarza powinno brzmieć ,,że, kurwa, co?'', a nie brzmi. Bo też się przyzwyczaiłem. 

Idzie o tanią oranżdaę. Bo z godnym życiem nie kojarzy mi się żadna coca-cola (Oby Kominkowi nosem wyszła), ale tania oranżada typu Kaskada właśnie. Kaskada, którą odświętnie poili nas rodzicie i wujkowie, robotnicy kombinatów, pegeerowscy chłopi, ludzie żyjący, no właśnie, biednie, ale godnie,. Robiący coś ważnego i pożytecznego za nieduże pieniądze. Kupujący czechosłowackie kaszki dla dzieci, które smakowały jak nic innego, robiący nutellę z kakaa (kakała, a co!) z masłem. Kupujący fatalnie wydane (dlaczego Wydawnictwo Literackie kleiło książki śliną wielbłąda?) świetne książki i czytający je po szychcie w ogórkach czy innych płodach. No i Kaskada - siermiężna butelka z kaucją + cośtam w środku kupiona za te zapracowane grosze z Waryńskim czy innym tam oprawcą Łemków i Bojków. 

Oranżaady taniej będę bronił jak niepodległości. 

A jak ktoś mi będzie jojczał o godnym życiu w kontekście mania mnóstwa piniędzy, to ożenię kosę.