W broszurach rozprowadzanych, na wiosnę przez spółkę Aquillo było napisane, że wiatraki turystyce nie szkodzą. Ba, wręcz pomagają, bo, jak pisał anonimowy autor broszurki, wiatraki turystów przyciągają.
Ok, wiatrak stoi. Na nawałę turystyczną już się przygotowałem. Agroturystyka Pod Wyliniałym Hipisem przygotowała nawet dodatkowe atrakcje w postaci szarży na wiatrak z kopią. No dobra, z braku kopii kopię zastąpiliśmy miotłą. Kobyła nie boi się miotły, za kopię nie ręczę. Ale szarża na wiatrak z miotłą jest przecież jeszcze bardziej, prawda?
Czekam.
środa, 24 października 2012
niedziela, 21 października 2012
Księga wyjścia awaryjnego
Od poniedziałku w Empikach i wybranych punktach Ruchu nowy numer kwartalnika RED z książką Księga wyjścia awaryjnego, znaczy moją i książką Jarka Mosera.
W ten sposób po dwóch latach działania tego bloga po raz pierwszy pojawiła się reklama.
Przepraszamy za usterki.
piątek, 19 października 2012
Rewolucyjna czujność
Albo mi się zdaje, albo plakaty Loesje m.in. z hasłem Kto ty jesteś? Polak mały - czarny, żółty albo biały znikajo z naszego sztetla szybciej niż np. plakaty o promocjach na ciuchach. Przypadek? Spisek? Plakaty giną w sztucznej mgle? Albo ponosi mnie rewolucyjna czujność.
środa, 17 października 2012
Akcja, akcja i po akcji
Plakaty zawieszone, szablony nasprejowane. Były dobre reakcje, pojawiła się smutna i ciekawa historia pięciu rodzin żydowskich mieszkających w piwnicy kamienicy przy Rynku, bo takie było zagęszczenie w getcie właśnie.
Pojawiło się też tradycyjne pytanie ,,czemu to ma służyć''.
Nigdy nie rozumiałem tego pytania, bo z reguły (jeśli nie kopię zimioków albo nie palę w piecu) zajmuję się rzeczami bez sensu. Bo rzeczami z sensem zawsze się ktoś zajmie. Te bezsensowne zostają zatem na mojej głowie.
I tabunów innych podobnych ludzi.
Pojawiło się też tradycyjne pytanie ,,czemu to ma służyć''.
Nigdy nie rozumiałem tego pytania, bo z reguły (jeśli nie kopię zimioków albo nie palę w piecu) zajmuję się rzeczami bez sensu. Bo rzeczami z sensem zawsze się ktoś zajmie. Te bezsensowne zostają zatem na mojej głowie.
I tabunów innych podobnych ludzi.
wtorek, 16 października 2012
O co chodzi z tym gettem?
1. Dobrze pamiętać, że getto było. Dzięki temu można pomyśleć o tym, ze getto znowu być może.
2. Bo jak się pójdzie do ohelu cadyka, to w drzwiach ohelu się znajdzie modlitwy zostawione przez chasydów. Jeśli nie muszą się przedzierać przez maliny wysokości człowieka, a na mieście będą jakieś ślady świadczące o tym, że jednak pamiętamy o ich współwyznawcach, jest cień szansy, że któryś wróci z Kolbuszowej i powie dziecku ,,e, ci cali Polacy nie są tacy straszni''. I będzie pół funta więcej zrozumienia na świecie. To jest cel praktyczny, ale jest jeszcze
3. cel niepraktyczny, czyli pamięć, historia i takie tam. Nie wiem, czy jakaś społeczność jest bardziej zobowiązana do pamiętania o zamordowanych kolbuszowianach niż niezamordowani kolbuszowianie. Wprowadzanie podziału na chrześcijan i żydów i mówienie, że żydzi powinni dbać o pamięć o żydach, a chrześcijanie o chrześcijanach to nic innego, jak kontynuowanie podziału, który doprowadził połowę mieszkańców tego sztetlu za mury getta i do komór gazowych. Dlatego też na plakatach nie ma nic o żydach - mowa jest o połowie mieszkańców miasta, która cierpiała głód, zimno i ciasnotę, a potem została zamordowana. To, że ci ludzie byli Żydami (cokolwiek to znaczy), ma drugorzędne znaczenie.
Jak się kończy kultywowanie pamięci tylko o ,,swoich'' widać na przykładzie Raniżowa - zamiast wioski trzech kultur, jaka do 1939 roku tam była, raniżowianie i ich goście mają żulerski lasek z resztkami dwóch grobów i giees na ewangelickim cmentarzu.
4. Czysta logika - przejęliśmy działki po getcie, kamienice, etc., wypadałoby przejąć też pamięć.
2. Bo jak się pójdzie do ohelu cadyka, to w drzwiach ohelu się znajdzie modlitwy zostawione przez chasydów. Jeśli nie muszą się przedzierać przez maliny wysokości człowieka, a na mieście będą jakieś ślady świadczące o tym, że jednak pamiętamy o ich współwyznawcach, jest cień szansy, że któryś wróci z Kolbuszowej i powie dziecku ,,e, ci cali Polacy nie są tacy straszni''. I będzie pół funta więcej zrozumienia na świecie. To jest cel praktyczny, ale jest jeszcze
3. cel niepraktyczny, czyli pamięć, historia i takie tam. Nie wiem, czy jakaś społeczność jest bardziej zobowiązana do pamiętania o zamordowanych kolbuszowianach niż niezamordowani kolbuszowianie. Wprowadzanie podziału na chrześcijan i żydów i mówienie, że żydzi powinni dbać o pamięć o żydach, a chrześcijanie o chrześcijanach to nic innego, jak kontynuowanie podziału, który doprowadził połowę mieszkańców tego sztetlu za mury getta i do komór gazowych. Dlatego też na plakatach nie ma nic o żydach - mowa jest o połowie mieszkańców miasta, która cierpiała głód, zimno i ciasnotę, a potem została zamordowana. To, że ci ludzie byli Żydami (cokolwiek to znaczy), ma drugorzędne znaczenie.
Jak się kończy kultywowanie pamięci tylko o ,,swoich'' widać na przykładzie Raniżowa - zamiast wioski trzech kultur, jaka do 1939 roku tam była, raniżowianie i ich goście mają żulerski lasek z resztkami dwóch grobów i giees na ewangelickim cmentarzu.
4. Czysta logika - przejęliśmy działki po getcie, kamienice, etc., wypadałoby przejąć też pamięć.
poniedziałek, 15 października 2012
Z cyklu: instrukcja obsługi świata
Jo: A masz w przedszkolu kogoś ulubionego?
Haniołek: Wszystkie dzieci, które płakały.
Haniołek: Wszystkie dzieci, które płakały.
niedziela, 14 października 2012
Poznań- dziennik pokładowy
Wielkie Nocne Czytanie, kawałek normalnej rzeczywistości. Poznań też, co widać na załączonych obrazkach.
Poznań to np. miasto, w którym każdy może sobie nawrzucać
Są w tym mieście pytania, na które nawet hot-dogi nie znają odpowiedzi.
Gadające hot-dogi nie dziwią, jeśli weźmie się pod uwagę, że to w Poznaniu jest siedziba Ministerstwa MAgii. Tu: rozkład pomieszczeń w Ministerstwie. Mugole widzą jedynie pustą tabliże informacyjną Zakłądu Transportu Miejskiego. A może tramwaje w Poznaniu są supertajne?
.
Poznaniacy zaczęli przechodzić na czerwonym świetle. Wszystko staje na głowie.
Poznań to np. miasto, w którym każdy może sobie nawrzucać
Są w tym mieście pytania, na które nawet hot-dogi nie znają odpowiedzi.
Gadające hot-dogi nie dziwią, jeśli weźmie się pod uwagę, że to w Poznaniu jest siedziba Ministerstwa MAgii. Tu: rozkład pomieszczeń w Ministerstwie. Mugole widzą jedynie pustą tabliże informacyjną Zakłądu Transportu Miejskiego. A może tramwaje w Poznaniu są supertajne?
.
Poznaniacy zaczęli przechodzić na czerwonym świetle. Wszystko staje na głowie.
Niemniej tablice ,,Przechodząc na zielonym dajesz przykład dzieciom'' dalej są wszechobecne. I dobrze, bo jak sie nad tym zastanowić, to całkiem sensowna i lapidarnie ujęta instrukcja obsługi świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




