czwartek, 29 maja 2014

ДДТ-Капитан Колесников (DDT - Kapitan Kolesnikow) Przekład i wyjaśnienie, czemu nie Putin.


O tym, że Jurij Szewczuk jest wielki, na tym blogu już pisałem. A trzeba było wrócić do tego wątku z okazji sympatii do Putina, jaką ludzie w Polsce mimo wszystko okazują. U podłoża sympatii leży m.in. parę homofobicznych ustaw wprowadzonych przez Putina onegdaj. Pamiętam, bo nawet Rzepa się cieszyła. Polscy apologeci Władimira Władimirowicza nie rozumieją, że nie trzyma ich żelazną łapą za jaja tylko dlatego, że (jeszcze) nie może.
O tym, że Putin to bandyta wiadomo było od czasów drugiej wojny czeczeńskiej. Ale epizodem, który pokazał zobojętniałej na rzeź Czeczenii tzw. ludzkości, że z Putinem faktycznie jest coś nie tak było zatonięcie latem 2000 roku Kurska. Putin zatonięcie okrętu ukrywał tak długo, jak się dało. Tak długo, jak się dało, zwlekał też z poproszeniem o pomoc w akcji ratunkowej. W efekcie grupa marynarzy, która przeżyła wybuch, nie doczekała się pomocy. Wśród nich był Dmitrij Kolesnikow, bohater piosenki Szewczuka i załogi.
Numer mnie rusza, i to porządnie. Przede wszystkim dlatego, że antyputinowski w zamyśle utwór nie jest tępą agitką. Szewczuk z tej sytuacji wyciąga więcej, wykorzystuje historię kapitana Kolesnikowa do mówienia o sprawach ostatecznych.
Wreszcie - czy Kolesnikow piszący po omacku, bez nadziei na ratunek, z nikłą nadzieją na to, że ktoś jego notatki kiedykolwiek odczyta nie jest jakąś metaforą pisania w ogóle? Pisania, które nie ocala. Ale jakoś tam jednak trochę ratuje.

Dobra, piosenka wygląda tak:




W amatorskim przekładzie wygląda to tak:



Kto o śmierci powie nam parę szczerych słów?
Żal złożonych gdzieś na dnie marynarskich głów.
Ołówek wciąż łamie się, ziąb, że chce się wyć.
Kapitan Kolesnikow pisze do nas list.
Ołówek wciąż łamie się, ziąb, że chce się wyć.
Kapitan Kolesnikow pisze do nas list.


Jeszcze żyje paru nas na żarłocznym dnie
Dwa przedziały poszły już, a trzy palą się
Wiem, że nie ma zbawienia, lecz jeśli chcesz, to wierz.
Ja i tak ten mój list położę ci na pierś.
Wiem, że nie ma zbawienia, lecz jeśli chcesz, to wierz.
Ja i tak ten mój list położę ci na pierś.


Kursk mogiłą stał już się, nas obróci w pył
Na dobranoc rozerwał metry stalowych żył
A nad wodą chmurzy się, mewy wciąż się drą
A pod wodą okręt śpi,  a tak daleko ląd
A nad wodą chmurzy się, mewy wciąż się drą
A pod wodą okręt śpi,  a tak daleko ląd




O tym, co tu stało się na górze będą łgać
Powie to komisja, jak trudno umierać?
Kto może być równy nam, kto gieroj, kto tchórz?
Kapitan Kolesnikow list swój kończy już.
Kto może być równy nam, kto gieroj, kto tchórz?
Kapitan Kolesnikow list swój kończy już.


1 komentarz:

  1. No trza ich Bułatem a w kałachy i rakiety kwiaty, święty franczesko.

    OdpowiedzUsuń