środa, 27 stycznia 2016

Ostrzegam uczciwie

Prace etnograficzne są ciekawe, ale ich czytanie grozi pęknięciem serca.

,,Zaczął swą opowieść cichym, rwącym się głosem . Często brakło mu
słów, boć nienawykły był do zwierzeń. Często ze wzruszenia głos wiązł
w krtani.
Było to tak. Mieli już trzech synów. Najstarszy miał bodaj 6 lat, gdy
żona spodziewała się czwartego dziecka. W tym czasie wyszły ostre zarządzenia władz sanitarnych, regulujące sprawę opieki nad położnicami. Była
tedy we wsi "dyplomowana akuszerka" i poza nią nie wolno było nikomu
przyjmować porodów. Wiejskie "babki" nie mogły już tym się trudnić,
tym bardziej, że owa akuszerka groziła represjami władz, gdyby ktokolwiek chciał z nią współzawodniczyć .
Nieszczęście chciało, że dzieci jej (akuszerki) były chore na szkarlatynę,
I nadszedł decydujący dzień: owo czwarte dziecko miało ujrzeć światło
dzienne. Gospodarz prosił ją, by któraś z "kumoszek" pielęgnowała chorą.
Ale na nic się to nie zdało. Akuszerka przyszła i przyniosła ze sobą zarazę.
Zachorowała położnica. Pojechał do powiatu po doktora. Doktór w wielkiej
gorliwości chciał widać umiejscowić groźną chorobę, bo na drzwiach
chałupy przybił kartkę, by domu tego nie odwiedzać, a domownikom zakazał
wychodzić poza obręb domostwa. Zobowiązał też władze gminne, by
nad wykonaniem tego czuwały. Został tedy ojciec rodziny odcięty od
świata i od ludzkiej pomocy. Zachorowało niemowlę. Starsi chłopcy kładli
się jeden po drugim. Borykał się z tym jak mógł i umiał. Pie1ęgnował
wszystkich w miarę sił. Nieporadnie. Boć przecie to nie dla chłopa robota.
Położnica umarła. Pochował ją. Był sam. Najtrudniej mu było z niemowlęciem - maleńką córeczką.
- Com ja przeżył, com ja przeżył- powtarza ze zgrozą, śród łez.
Wreszcie przemógł się i poszedł do wójta, błagając go, by pozwolił
komuś dać niemowlę na wychowanie. Wójt się ulitował. Jakaś kobiecina
zabrała dziecko. Sprowadzał jeszcze do niego doktora, bo wciąż niedomagało.
I ono umarło."

K. Zawistowicz-Adamska, Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań terenowych w Zaborowie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza