czwartek, 13 listopada 2014

Życie jest afabularne



Franciszek dostał był balon w kształcie helikoptera z helem. Udało mu się nawet wmówić, że działko, które jakaś sirota projektująca zabawki musiała przyczepić to ruła do polewania pożaru wodą. No i fajno, mało jest rzeczy o porównywalnej do balonu na hel zajebistości.
Wracam ja do domu, a tu rozpacz. Balon uciekł i zatrzymał się na drzewie. Ok, mówię, się weźmie i ściągnie. Idę pod drzewo. A. A. Milne opisałby tę scenę tak.

Puchatek zadarł łebek do góry i im bardziej patrzył w górę, tym bardziej w górze balonik był. -Żeszkurwa - zamruczał Niedźwiedź o Małym rozumku. - Żeszkurwa żesz - wymruczał, układając nową mruczankę.

Ale tej sceny nie opisywał A.A. Milne, to było moje życie, w którym balon utknął na topoli, pi razy oko na wysokości drugiego piętra. Gałęzie zaczynały się mniej więcej dwa metry pod nim. Miałem parę metrów pnia bez gałęzi. Poszedłem do Mariana po drabinę długaśną i zmajstrowałem z gałęzi Przyrząd do Ściągania Balonów. I kiedy tak szedłem z tym majdanem całym, pomyślałem o tym, że jakbym się z tej topoli spierdolił,byłaby to śmierć piękna i godna. Zginąć przy ratowaniu dziecku balona z helem - mało rzeczy może być równie chwalebnych i dostojnych.
Potem jednak pomyślałem, że znając moje szczęście po prostu najbliższe miesiące spędziłbym zagipsowany w groteskowej pozycji w formie gipsowego projektu pomnika jakiegoś Puchatka na Kasztance.

Ale nie była to w końcu żadna fabuła, tylko moje życie. Balon ściągłem, a po dwóch dniach uszedł z niego hel, bo wiszenie wśród gałęzi to nie jest to, co balony lubią najbardziej. Bo życie jest afabularne i raczej śmieszne. Jak się o tym pamięta, to się nie zginie, do samej śmierci przynajmniej.

8 komentarzy:

  1. Piękna historia, tylko tego helu, co to uciekł, szkoda. Balon na hel bez helu, to jednak nie to.

    OdpowiedzUsuń
  2. łeklom tu hel. wiem. spodziewałeś się ode mnie takiego komcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. A.A. Milne opisałby rzecz z punktu widzenia dziecka. I z niewielką pomocą pani Ireny Tuwimowej brzmiałoby to na przykład tak...

    To po prostu niebywałe,
    balon pełen helu miałem!
    Balon niemal był jak byk,
    aż tu nagle wziął i znikł!
    Taki śliczny był, nowiutki,
    kolorowe miał obwódki...
    Więc ogromnie
    to mnie
    smuci,
    że się świnia był zarzucił!


    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie. O takie komcie walczyli nasi dziadowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ok, byłem dziś na placu zabaw - A.A. pisząc z punktu widzenia dziecka dzisiaj napisałby raczej po mojemu. Inna sprawa, jak pani Tuwim by przetłumaczyła:)

      Usuń
  5. nasz tatko zawsze robił z paska pętlę do wspinania po "bezgałęziu". : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie to pokolenia, wygodnicko, z drabiną:)

      Usuń
  6. Janku, tyś już za stary, żeby umierać młodo! Do ratowania balonów kupże sobie papugę :)
    https://www.youtube.com/watch?v=bPIqYdmOpPg

    (Tylko uważaj, żeby jej pies nie wszamał. Zresztą ponoć papugi mają szare i niesmaczne mięso...)

    OdpowiedzUsuń