poniedziałek, 21 maja 2012

Psychologia poznawcza w domu i zagrodzie

Spotkaliśmy z Tekilą w lesie dziewczynę na koniu.

Tekila ucieszyła się ze spotkania drugiego konia, a ja dla odmiany ucieszyłem się ze spotkania drugiego konia. Koń był raczej młodym wałachem małopolskim, ale krwi szlachetnej musiał mieć dużo, bo wysoki, smukły, harmonijnie zbudowany. Maści gniadej, z czarnymi skarpetkami na wszystkich czterech nogach stopniowo przechodzącymi z czerni w brąz. Na koniu klasyczny rząd sportowy + wytok, z barankiem pod siodłem, na czapraku.

Dziewczyna? Hm, na koniu siedziała. Tyle pamiętam.

Wersja optymistyczna jest taka, że ten sposób wyławiania przez mój mózg szczegółów to efekt koniarstwa, ułaństwa i kozactwa w jednym.

Wersja pesymistyczna podpowiada jednak, że to czyste pantoflarstwo.

1 komentarz:

  1. Pięknie, pewnie żona ma podobnie :)

    OdpowiedzUsuń